Między Hollywoodem a społecznością alpinistów często dochodziło do niełatwych relacji. Z jednej strony obaj mają skłonność do dramatyzmu i zapierającej dech w piersiach scenerii, ale najczęściej producenci filmowi kończą grzebanie w swoich treściach, by sprzedać je do głównego nurtu. To jest coś, co nie pasuje do wspinaczy, którzy wolą raczej dokładny obraz swojego sportu, niż taki, który dodaje niepotrzebnego dramatu, gdy nie jest to konieczne.
W rezultacie otrzymaliśmy więcej filmów z jakością Vertical Limit lub Cliffhanger niż z Touch of the Void . Ale teraz pojawiły się dwa nowe filmy o tematyce alpinistycznej, które zyskały na szeroką skalę uwagę, i obie obiecują zapewnić lepszy, bardziej realistyczny obraz tego, jak to jest na poważnej wyprawie do Himalajów.
Pierwszy z tych filmów nazywa się Meru . W zeszłym tygodniu został wprowadzony w ograniczonym zakresie i będzie kontynuowany w kolejnych teatrach w USA w nadchodzących dniach. Jest to film dokumentalny o zespole elitarnych wspinaczy, którzy w 2008 roku udali się do północnych Indii, aby spróbować wspiąć się po skale zwanej Shark Fin. Ta masywna ściana jest częścią góry Meru - szczytu 6660 metrów (21 850 stóp), który jest uważany za jedną z najtrudniejszych wspinaczy na świecie. Nie udało im się tego dokonać, ale wrócili trzy lata później, aby dać mu jeszcze jedną szansę, mimo że góra po raz pierwszy spychała ich na fizyczne i psychiczne ograniczenia.
Trzej mężczyźni w filmie - Conrad Anker, Jimmy Chin i Renan Ozturk - są legendarnymi alpinistami, którzy wspięli się na cały świat. Ale wspinaczka na Shark Fin mogła być najcięższym z ich życia, ponieważ spędzili 20 dni pokonując własne lęki i wątpliwości, w drodze na szczyt.
To, co rozpoczęło się jako zdecydowany wysiłek ze strony tego trzyosobowego zespołu, przerodziło się w obsesję na drodze do pokonania jednego z największych wyzwań we wszystkich wspinaczkach górskich. A ponieważ udokumentowali wspinaczkę skrupulatnie, widzowie mają ogromne wyczucie tego, o co chodziło na niemal każdym etapie podróży.
Jedną z najlepszych rzeczy w Meru jest to, że nie było potrzeby dodawania sztucznego dramatu do tej historii. W rzeczywistości było tego mnóstwo do obejrzenia, ponieważ zespół musiał zmierzyć się z temperaturami ujemnymi, zmiennymi warunkami pogodowymi, lawinami i niewiarygodnie techniczną wspinaczką w górach. To wspinaczka w najczystszej postaci, ponieważ człowiek idzie w pojedynkę z naturą w najbardziej wrogim środowisku, jakie można sobie wyobrazić.
Aby obejrzeć zwiastun Meru i zobaczyć, gdzie gra on w pobliżu, odwiedź oficjalną stronę filmu.
Innym wielkim filmem alpinistycznym, który zostanie wydany tej jesieni, jest Everest. Planowane jest uderzenie w teatry 17 września i obejmuje gwiazdorską obsadę, w skład której wchodzą między innymi Jake Gyllenhaal, Josh Brolin, Robin Wright i Kiera Knightly.
W przeciwieństwie do Meru , ten film jest dramatyzacją tego, jak to jest wspiąć się na najwyższą górę na Ziemi, z aktorami podróżującymi do miejsc, aby sfilmować swoje sceny, w tym niektóre fragmenty filmu kręconego w Nepalu.
Ten film oparty jest na bestsellerowej książce Into Thin Air autorstwa Jona Krakauera. Opowiada prawdziwą historię sezonu 1996 na Everest, który do tego czasu był najbardziej śmiercionośnym rokiem w historii gór. 10 maja tego samego roku, tak jak wspinacze byli w trakcie wyprawy na szczyt, potężna burza zstąpiła na górę, twierdząc, że żyje osiem osób. W tamtym czasie opowieść napełniała i szokowała wielu ludzi, jako że nie-wspinacze czytają relację Krakauera o wydarzeniach z jedynie mglistym pojęciem o tym, o co chodzi w Everestu.
Into Thin Air stał się klasykiem literatury przygodowej, a nawet został nakręcony w filmie telewizyjnym, gdy został wydany po raz pierwszy. Ta adaptacja była jednak straszna i wydaje się, że od dawna czekaliśmy na kogoś, kto jeszcze raz spróbuje opowiedzieć tę historię z większą wiernością.
Mam nadzieję, że to otrzymamy, gdy film zostanie wydany we wrześniu.
Oficjalna strona internetowa Everest zawiera więcej informacji o filmie i jego obsadzie. Ma również najnowszy zwiastun, w którym znajduje się nieco dramatyczny dialog, ale także fantastyczne obrazy wspinaczki. Oczywiście nie widziałem jeszcze tego filmu, ale trzymam kciuki za to, że spełni on oczekiwania i dostarczy współczesny klasyk na dużym ekranie.
Niezależnie od tego, czy jesteś wspinaczem, kibicem filmowym, czy kimś, kto po prostu potrzebuje gwałtownej adrenaliny, będziesz chciał umieścić oba te filmy na liście "trzeba zobaczyć". Powinny one być zabawne, pouczające i edukacyjne zarazem. Będąc dokumentem, Meru z pewnością zaoferuje bardziej wierne doznania z życia, a Everest opowie wciągającą opowieść w inny - ale nie mniej wnikliwy - sposób.
Być może te filmy otworzą drzwi do kolejnych filmów alpinistycznych w nadchodzących latach.