Gibbys Steakhouse - recenzja restauracji Montreal

Ekskluzywna przystań czerwonego mięsa, doświadczenie kulinarne jako potencjalnie dziwaczne, co kelnerki noszą, możesz się pomylić z strategią marki Gibbys w zakresie znakowania czasem (odtwarzamy XIX wiek lub lata 50.), a czasem serdeczną, innym razem wyniosłą. obsługa. Ale są duże szanse, że w ciągu całego wieczoru będziesz także uwielbiać to, co wielu uważa za najlepszy steakhouse w Montrealu.

Plusy

Cons

Opis

Przewodnik Review - Gibbys Steakhouse - A Montreal Restauracje Review

Był to w połowie grudnia wieczór pogodnej pogody i trzykrotnie potrzebowałem mojego towarzysza podróży, aby dostać się do stevehouse w Old Montreal, instytucji gastronomicznej mieszczącej się w stajniach sprzed 200 lat. Nie obchodziło go, że nie może zobaczyć więcej niż dziesięć stóp przed sobą.

Był już w Gibbys przedtem i sądząc po w pełni urządzonej jadalni we wtorek, potrzebował więcej niż burzy śnieżnej, by powstrzymać tę grupę zjedzonych strojów.

Zostawiając nasze płaszcze z opiekunem wegetacyjnym Gibysów, moje pierwsze wrażenie słabo oświetlonej, przestronnej jadalni nie uformowało się, dopóki nie przywykłem do tego (ponadczasowego?

) mundury noszone przez służącą w kolorach, które zdawały się pasować do wyblakłej stolarki. Nasza pierwsza kelnerka, niska na kongenialności, ale profesjonalna, poleciła 2005 Sonoma Valley Cabernet Savignon by Schug, solidny wybór, który działał cuda z naszymi płytami czerwonego mięsa.

Wybrałem mignons of beef Diane z grzesznie tłustym (i pysznym) ziemniakiem z Monte Carlo, podwójnie pieczonym z bekonem, kwaśną śmietaną i szczypiorkiem. Danie przyszło z dwoma starymi filetowymi mignonami, a sos, oparty na koniaku z czarnym pieprzem, szalotkami i grzybami był perfekcyjny. Teraz moje danie dobrze się zamykało w zwolnionym tempie, ale ośmielę się znaleźć stek w Montrealu, który może zastąpić Gibbysa o grubości jednego i pół cala nowojorskiego cięcia stek z pieprzu z koniakiem i sosem z zielonego pieprzu na Madagaskarze, w wieku do 31 lat. dni.

Wykończając posiłek z dodatkiem czekoladek miętowych, nasza kelnerka poleciła czekoladową piankę Gibbys "Chocolate Delight", przypominającą cylinder, czekoladowy mus zanurzony w ciemnej czekoladzie z chrupiącymi kawałkami czekolady. Nie jestem wielkim fanem tortu z czekoladą, ale i tak skorzystałem z okazji. Wynik? Słodkie potępienie.

Biorąc wszystko pod uwagę, Gibbys był fantastyczny. Ale rozważ to: nie wziąłem rachunku. To może wyjaśnić, dlaczego te 50 dolarów steki smakowały tak, jakby były warte każdego grosza.

Nie musiałem zrzucać 50 dinarów z mojej ciężkiej pracy, żeby go zjeść.