Centrum Pamięci o Ludobójstwie Kigali okrywa jedno z wielu wzgórz otaczających stolicę Rwandy . Z zewnątrz jest to malowniczy budynek z białymi ścianami i pięknymi ogrodami - ale przyjemna estetyka Centrum kontrastuje z horrorem ukrytym w środku. Wystawy Centrum opowiadają o ludobójstwie w Rwandzie w 1994 roku, podczas którego zamordowano około miliona osób.
W latach, odkąd ludobójstwo stało się znane jako jeden z największych okrucieństw, świat już widział.
Historia nienawiści
Aby w pełni docenić przesłanie Centrum, ważne jest, aby zrozumieć tło ludobójstwa z 1994 roku. Nasiona przemocy zostały zasiane, kiedy Rwanda została wyznaczona jako kolonia belgijska po I wojnie światowej. Belgowie wydali legitymacje tożsamości rdzennym Rwandyjczykom, dzieląc ich na odrębne grupy etniczne - w tym większość Hutu i mniejszość Tutsi. Tutsi byli uważani za wyższych od Hutu i traktowani preferencyjnie, jeśli chodzi o zatrudnienie, edukację i prawa obywatelskie.
Nieuczciwie, to niesprawiedliwe traktowanie spowodowało wielkie oburzenie wśród ludności Hutu, a resentyment między dwiema grupami etnicznymi stał się zakorzeniony. W 1959 r. Hutus zbuntował się przeciwko sąsiadom Tutsi, zabijając około 20 000 ludzi i zmuszając prawie 300 000 innych do ucieczki do sąsiednich krajów, takich jak Burundi i Uganda.
Kiedy Rwanda uzyskała niepodległość od Belgii w 1962 roku, Hutus przejął kontrolę nad krajem.
Kontynuowano walkę pomiędzy Hutusem a Tutsi, a uchodźcy z tej ostatniej grupy ostatecznie tworzyli buntownik Rwandyjski Front Patriotyczny (RPF). Działania bojowe eskalowały do 1993 r., Kiedy podpisano porozumienie pokojowe między RPF a umiarkowanym prezydentem Hutu Juvenalem Habyarimaną.
Jednak 6 kwietnia 1994 r. Prezydent Habyarimana został zabity, gdy jego samolot został zestrzelony na lotnisku Kigali. Chociaż nadal nie jest pewne, kto był odpowiedzialny za atak, spłata przeciwko Tutsi była szybka.
W ciągu niecałej godziny ekstremistyczne grupy milicji Hutu Interahamwe i Impuzamugambi zabarykadowali części stolicy i zaczęli masować Tutsi i umiarkowanych Hutów, którzy stali im na drodze. Rząd został przejęty przez ekstremistów Hutu, którzy wspierali rzeź, do tego stopnia, że rozprzestrzeniła się ona w całej Rwandzie jak pożar. Zabójstwa zakończyły się dopiero, gdy RPF udało się przejąć kontrolę trzy miesiące później - ale do tego czasu zamordowano od 800 000 do 1 miliona osób.
Doświadczenia z podróży
W 2010 roku miałem przywilej podróżowania do Rwandy i odwiedzania Centrum Pamięci o Ludobójstwie w Kigali. Wiedziałem trochę o historii ludobójstwa - ale nic nie przygotowało mnie na emocjonalny atak, którego miałem doświadczyć. Trasa rozpoczęła się krótką historią przed kolonialną Rwandą, z wykorzystaniem dużych tablic, starych materiałów filmowych i nagrań dźwiękowych, by zobrazować zjednoczone społeczeństwo rwandyjskie, w którym Hutus i Tutsis żyli w harmonii.
Wystawa stawała się coraz bardziej niepokojąca informacjami o nienawiści etnicznej podsycanej przez belgijskich kolonizatorów, a następnie przykłady propagandy opracowanej później przez rząd Hutu w celu oczerniania wygnanej Tutsi.
Wraz ze sceną dla ludobójstwa zeszedłem do koszmaru pokoi wypełnionych ludzkimi kośćmi, w tym maleńkimi czaszkami i udami martwych dzieci. Są tam nagrania z gwałtu i rzezi, a ocalali opowiadający historie o swoich osobistych tragediach.
Szklane pudełka to maczety, maczety i noże, które służyły rzeźnikom tysięcy w promieniu mil od miejsca, w którym stałem. Istnieją osobiste historie o bohaterach, którzy ryzykowali życiem, by ukryć potencjalne ofiary lub uratować kobiety przed gwałtem na masową skalę, który był nieodłączną częścią rzezi. Istnieją również informacje o następstwach ludobójstwa, od opowieści o większej liczbie zabójstw w obozach dla uchodźców do szczegółów pierwszych nieśmiałych kroków w kierunku pojednania.
Dla mnie najbardziej wstrząsającym widokiem był zbiór fotografii przedstawiających dzieci zabite bez namysłu w czasie żądzy krwiożerczej.
Każdej fotografii towarzyszyły zapiski ulubionych pokarmów dziecka, zabawek i przyjaciół - co sprawiło, że rzeczywistość ich gwałtownej śmierci była jeszcze bardziej rozdzierająca. Ponadto uderzył mnie brak pomocy ze strony krajów pierwszego świata, z których większość zdecydowała się zignorować horror w Rwandzie.
Ogrody pamięci
Po wycieczce, moje serce chore, a mój umysł wypełniony obrazami martwych dzieci, wyszedłem na zewnątrz w jasne słońce ogrodów Centrum. Tutaj masowe groby zapewniają ostateczne miejsce spoczynku dla ponad 250 000 ofiar ludobójstwa. Są one oznaczone dużymi płytami z betonu pokrytymi kwiatami, a nazwiska tych, o których wiadomo, że straciły życie, są wpisane dla potomności na pobliskiej ścianie. Jest tu także ogród różany i odkryłem, że oferuje on bardzo potrzebny moment, aby usiąść i po prostu się zastanowić.
Rozstanie z myślami
Kiedy stałem w ogrodzie, widziałem żurawie pracujące nad nowymi budynkami biurowymi wyrastającymi w centrum Kigali . Dzieci w wieku szkolnym śmiały się i omijały środkowe bramy w drodze powrotnej do domu na lunch - dowód, że pomimo niewyobrażalnego horroru ludobójstwa, które wydarzyło się zaledwie dwa krótkie lata temu, Rwanda zaczęła się leczyć. Dziś rząd uważany jest za jeden z najbardziej stabilnych w Afryce, a ulice, które niegdyś krwawiły krwią, należą do najbezpieczniejszych na kontynencie.
Centrum może być przypomnieniem głębin, do których ludzkość może zstąpić, oraz łatwości, z jaką reszta świata może przymknąć oko na to, czego nie chce widzieć. Jednak jest to również świadectwo odwagi tych, którzy przetrwali, aby uczynić z Rwandy ten piękny kraj, jakim jest dzisiaj. Poprzez edukację i empatię oferuje lepszą przyszłość i nadzieję, że takie okrucieństwa nie będą mogły się powtórzyć.
Artykuł ten został zaktualizowany i ponownie napisany w części przez Jessicę Macdonald 12 grudnia 2016 r.